8 grudnia 2002, 13.30 - 15.00 | Pokaz slajdów

WOŁANIE DZICZY – ROWEREM PRZEZ ISLANDIĘ

Przemysław Pawłucki
festiwal-2002-6-1-bg

fot. Przemysław Pawłucki

festiwal-2002-6-2-bg

fot. Przemysław Pawłucki

festiwal-2002-6-3-bg

fot. Przemysław Pawłucki

Relacja z samotnej rowerowej ekspedycji na Islandię – wyspę niesamowitych kontrastów, gdzie ogień i lód ścierają się w wielu miejscach (najaktywniejszy islandzki wulkan – GRIMSVÖTN, położony jest pod lodowcem VATNAJÖKULL – największym poza Antarktydą i Grenlandią skupiskiem lodu na Ziemi). Co kilka lat wybucha któryś z licznych tu wulkanów. Wnętrze Islandii – interior – to ogromny, jałowy i bezludny obszar, największa pustynia Europy. Jadąc najdłuższą i najtrudniejszą trasą Przemek przebył interior w sześć dni, przez dwa dni nie napotykając człowieka. Walczył z huraganowymi wiatrami i burzami piaskowymi, deszczem, przeprawiał się kilkanaście razy przez rwące lodowcowe rzeki. Jechał przy lodowcach, po ogromnych polach lawy, był zmuszony przez blisko 20 km prowadzić obładowany, ważący 60 kg rower, po grząskim piasku. Aby dotrzeć do najbardziej na zachód położonego punktu Europy, musiał przejechać 600 km pod wiatr, wiejący momentami z prędkością 80 km/h. Błękitna Laguna, gejzery, gotujące się błota, potężne wodospady, pocieszne maskonury… Oto elementy składające się na opowieść o tej niezwykłej podróży.

Przemysław Pawłucki
Wyprawa na Islandię była najtrudniejszą w kolarskiej karierze Przemka. O tym jak było ciężko niech świadczy fakt, że przez 4 tygodnie schudł ponad 18 kg. Ale warto było!!! Islandia jest ostatnim miejscem w Europie, gdzie można jeszcze odbyć podróż jak przed wiekami – człowiek sam na sam z potężnymi siłami natury, z dala od cywilizacji, zdany jedynie na siebie…

Komentowanie jest wyłączone