6 grudnia 2015, 13.30 - 15.00 | Pokaz slajdów

IRAN – W POSZUKIWANIU SKARBÓW ORIENTU

Anna i Marcin Szymczakowie

festiwal-2015-6-1-bg festiwal-2015-6-2-bgWyruszymy w podróż na ogarnięty konfliktami Bliski Wschód, do Iranu – orientalnej oazy spokoju. Będą nas gościć Persowie – otwarci, sympatyczni i pomocni ludzie oraz nomadzi – żyjący zgodnie z rytmem przyrody w górach Zagros. Odwiedzimy egzotyczne miasta – perły perskiej kultury – Isfahan, Sziraz, Kaszan oraz zagubiony w pustynnym pyle Jezd i Kerman. Zobaczymy mistyczne mauzolea, wysłane miękkimi dywanami meczety, skąpane w blasku zachodzącego słońca tysiącletnie miasta, karawanseraje i warownie. Powędrujemy przez barwne bazary, rozkoszując się zapachami orientalnych przypraw i podpatrując lokalnych rzemieślników przy pracy. Zatrzymamy się w starożytnym mieście króla Dariusza – Persepolis, by wraz z innymi wędrowcami złożyć pokłon pod jego grobowcem. Będziemy wspinać się na najwyższy szczyt kraju, przeszło pięciotysięczny drzemiący wulkan Demawend. Dotrzemy na pogranicze z Afganistanem, na skraj najgorętszej na świecie pustyni Lut, a wszystko to z dwójką dzieci siedmioletnią Igą i półtorarocznym Jasiem.

Anna i Marcin Szymczakowie
festiwal-2015-6-3-bgIch przygoda podróżnicza zaczęła się już w czasach studenckich, kiedy zorganizowali wspólnie kilka trekkingowych wypraw w Andy, Ałtaj, Tien Szan, góry Elburs czy Alpy Japońskie, Himalaje i Pamir. Wtedy też zmierzyli się z Jedwabnym Szlakiem w zachodnich Chinach, Uzbekistanie i Iranie. Dotarli na „Dach Świata” i pod świętą górę Kailasz dość nietypowo, z Kaszgaru. Smakowali zieloną herbatę pod Fuji, a także przemierzali amazońską puszczę. Gdy osiem lat temu urodziła im się córka Iga, zaczęli podróżować we trójkę. Razem zwiedzali świat od Nowej Zelandii przez Japonię, Chiny, Oman, Armenię, Gruzję, sporą część Europę po Maroko. Od dwóch lat podróżują już we czwórkę – z synkiem Jasiem – i zdążyli już odwiedzić Sardynię, Iran i Emiraty Arabskie. Na wyjazdach dużo fotografują co znalazło swój wyraz w trzech wydanych albumach po Japonii, Boliwii i Tybecie.
www.fotografiapodroznicza.pl

Komentowanie jest wyłączone