28 listopada 2010, 18.30 - 20.00 | Pokaz slajdów

3000 MIL DO MAROKA

Anna i Marcin Szymczakowie
fot. Anna i Marcin Szymczakowie

fot. Anna i Marcin Szymczakowie

fot. Anna i Marcin Szymczakowie

fot. Anna i Marcin Szymczakowie

To nie był prosty wybór. Zbuntowany 3-latek, trochę ograniczony budżet i dwa miesiące wolnego. Bałkany wydały nam się zbyt turystyczne, Turcja za gorąca, a że bardzo chcieliśmy powędrować po górach wybór padł początkowo na Pireneje. Ruszyliśmy w drogę przez Alpy, gdzie zatrzymaliśmy się w rejonie Chamonix. Później przyszedł czas na Masyw Centralny, a dalej góry Sierra Nevada na południu Hiszpanii. Z czasem okazało się jednak, że Europa zrobiła się dla naszej trójki trochę za ciasna. Nasze oczy skierowały się więc ku Maroku…
Kraj ten pokazał nam swe dwa oblicza – niesłychanie turystyczny Marakesz, ale też zagubione wioski w górach Atlasu, bezkresne wydmy Erg Chebi, czy sztormowe wybrzeże Atlantyku w pobliżu Sidi Ifni. Dwa miesiące spędziliśmy bardzo aktywnie – przemierzając 13500 kilometrów nierzadko w prawie 50 stopniowym upale…

Anna i Marcin Szymczakowie

fot. Anna i Marcin Szymczakowie

fot. Anna i Marcin Szymczakowie

Z wykształcenia geografowie z zamiłowania fotografowie. Wspinali się w wielu górach Europy, a także w Andach, Atlasie, Ałtaju, Tien Szanie, górach Elburs, Alpach Japońskich, Himalajach i Pamirze. Zmierzyli się z Jedwabnym Szlakiem w zachodnich Chinach, Uzbekistanie i Iranie. Dotarli na „Dach Świata” i pod świętą górę Kailasz dość nietypowo, z Kaszgarii. Smakowali zieloną herbatę pod Fuji, a także przemierzali amazońską dżunglę. Od trzech lat wędrują we trójkę – z córeczką Igą – po Omanie, Rumunii, Nowej Zelandii, Japonii i Maroku. Zawsze na wyjazdy zabierają aparat fotograficzny, a plon „bezkrwawych łowów” można ocenić w trzech wydanych albumach autorskich o Boliwii, Japonii i Tybecie.
www.fotografiapodroznicza.pl

Komentowanie jest wyłączone